Pożegnanie (na jakiś czas) z górami

Rano spakowaliśmy się, zrobiliśmy apel końcowy na stoku i wsiedliśmy do autokaru.
Po (jak się miało okazać) 10 godzinach spędzonych w podróży wylądowaliśmy w Michalinie.
Z górami pożenaliśmy się na jakiś (oby nie za długi) czas.