Wycieczka nad „Morskie Oko”

W związku z niepewnymi warunkami na drodze po słowackiej stronie postanowiliśmy zmienić program i wybraliśmy się nad „Morskie Oko”. Droga była bardzo śliska, więc jechaliśmy baaaaaardzo powoli. Dojechaliśmy do Palenicy Białczańskiej i zaczęliśmy wspinanie się pod górę.

Mieliśmy sporo szczęścia bo właśnie tego dnia była słoneczna pogoda i mogliśmy podziwiać widoki. A było co podziwiać. Po chwili wszyscy byli już „trochę” zmęczeni i nasza prędkość spadła dość radykalnie. Na tyle, że w zasadzie można było powiedzieć, że poruszamy się ze średnią „wolnością” ok. 2 – 3 km/h.

Po trzech godzinach byliśmy na miejscu. Odpoczęliśmy w schronisku i weszliśmy na jezioro. Uspakajam, że było zamarznięte… To dość niesamowite uczucie – stać na lodzie i mieć świadomość, że pod nami jest ok. 50 metrowa głębina.
Wiało dość mocno i szybko zabraliśmy się w drogę powrotną. Wracaliśmy innym szlakiem, który był krótszą wersją szlaku, którym wchodziliśmy pod górę. Był tak śliski, że w zasadzie należało by powiedzieć, że był to tok bobslejowy, a nie szlak dla pieszych.